sobota, 8 kwietnia 2017

Ithiel - Karta Postaci.

Najpierw pojawił się pomysł wykreowania czegoś w rodzaju persony, potem przerodziło się to w moje pierwsze, konkretnie stworzone OC, a skończyło się na tym, że Ithiel to zarówno mój nowy nick jak i OC. Trzymanie informacji o postaci i rysunków od przemiłych ludzi na justpaste stało się trochę uciążliwe, więc przeniosę tutaj wszystko, co do tej pory udało mi się zebrać. Zaznaczę jeszcze, że to wciąż projekt nieukończony, pracuję nad dobrą historią pochodzenia Ithiel i innymi ciekawostkami.

wygląd
  • wzrost: 156 cm
  • waga: jakieś 60 kg (troszkę zbędnego tłuszczyku)
  • kolor oczu: heterochromia (prawe oko czerwone, lewe niebieskie)
  • pieprzyk pod prawym okiem
  • piegowata buzia (+ "jelonkowate" łatki na ramionach/obojczykach)
  • blada skóra (łatwo widoczne rumieńce, sińce pod oczami, etc)
  • krótkie elfie uszy
  • jelenie poroże
  • skrzela
  • fryzura przypominająca meduzę, czyli taki a la bob przed ramiona z prostą grzywką, a spod spodu długie warkoczyki imitujące parzydełka (kolorystyka taka niebieskawo-różowo-fioletowa)
  • przykładowy ubiór: koszulka typu bokserka z jakimś nadrukiem, na to wielki luźny i powyciągany rozpinany sweter; krótkie spodenki i zakolanówki/legginsy
  • chodzi boso
  • tunele w uszach
  • piercing: medusa + vertical labret (na środku nad górną wargą, a ten drugi to taki co przechodzi przez dolną wargę)
  • nie ma płci: na środku klatki piersiowej ma bliznę po wycięciu piersi, a na podbrzuszu bliznę po wycięciu macicy
  • skaryfikacja po lewej stronie klatki piersiowej, pod sercem; projekt stworzony z pomocą Sev:
 

 
charakter
  • nawyki żywieniowe: je głównie surowe mięso + pije dużo czarnej, gorzkiej kawy i naparów ziołowych
  • kocha spacerować po lesie i pływać w morzu/oceanie
  • stara się unikać ludzi, jest dość nieufnym stworzeniem
  • mól książkowy, lubi włamywać się do starych bibliotek po nocach, tak samo do muzeów
  • pomimo tego, że żywi się surowym mięsem, kocha zwierzęta najbardziej na świecie i walczy o ich dobro - pomaga im, leczy je
  • jest nieufne, ale jeśli już uda się komuś wykształcić głębszą więź to jest wierne i lojalne na zawsze
  • jeśli da się komuś dotknąć, to ten ktoś może czuć się jak zwycięzca loterii; gdy się z kimś oswoi to bardzo łaknie kontaktu fizycznego, ale ma też takie chwile, że nie chce żeby je dotykano i wymaga od tej osoby zrozumienia i poszanowania
  • kocha wstawać ze wschodem słońca, nie przepada za nocami, chyba że są to gorące i pełne świetlików noce letnie
  • nie znosi słodyczy
  • nienawidzi hałasu i krzyku
  • ma spory zapas cierpliwości, ale lepiej nie przesadzać, bo ma problemy z agresją i jeśli już wybuchnie to jest w stanie rzucić się do gardła
  • krew ma koloru niebieskiego, a łzy zielonego
aktualne refki:
 
 
od Myksy :
 
 
 
od Victora :
 
 
refki pierwszej wersji
od Noriego :
 
od Sev :
 
 
od Onomatopei (ask wyłączony, innego kontaktu nie mam) :
 
 
 
 
 
 

 
 

czwartek, 14 lipca 2016

Początek jest zawsze najtrudniejszy.

Godzina 22:48, za oknem szaleje wichura z deszczem, na wyciągnięcie lewej dłoni stoi kubek z parującą herbatą, zza ściany słychać kolejny odcinek "Hannibala", a ja z obolałymi plecami zabieram się za pisanie tak zwanego "wpisu przedstawiającego". 

Który to już blog i taki pierwszy wpis? Chyba przyszło mi stracić rachubę przy piątym. Taki już urok osobisty człowieka ze słomianym zapałem. Był pamiętnik, była kolekcja wierszy, opowiadania, fikcja fanowska. I teraz tylko wiszą sobie w wirtualnej przestrzeni, jak jakaś reklamówka zaplątana w koronie drzewa, bo nie mam już do tych starych blogów dostępu, żeby je usunąć, wymazać z pamięci. Wstyd mi trochę, że one wciąż istnieją i przypominają o porażkach i głupotach popełnianych w okresie dojrzewania, ale o tyle dobrze, że na każdym nazwa autora jest inna i raczej nikt ich ze mną w obecnych czasach nie skojarzy.

Każdy z wpisów robiących za introdukcję autora na moich poprzednich blogach opisywał praktycznie kogoś innego. Zawsze pojawiały się zmienione zainteresowania, nowy pseudonim, nowi ulubieni wykonawcy muzyczni, filmy czy książki. Teraz mnie to śmieszy, bo ewidentnie widać w tym moje nieudolne próby przypodobania się ludziom, jakimi dane mi było otaczać się w konkretnym okresie życia. A przecież doskonale wiadomo, że najlepiej jest być po prostu sobą, nawet jeśli uważamy się za osobę nieciekawą, zwyczajną. Teraz to wiem, lepiej późno niż wcale.

Daruję sobie przedstawienie w stylu "mam na imię Jan Kowalski, mam lat 2X, interesuję się tym i tamtym". Wydaje mi się, że tego typu drobiazgi mimochodem wyjdą na jaw 
w kolejnych wpisach, więc nie widzę sensu w robieniu tego teraz. A o czym będą kolejne wpisy? A nie wiem. Nie chcę się ograniczać, wymuszać na sobie szablonu. Nie chcę prowadzić bloga związanego tylko z konkretnym tematem, wątpię też, że będzie to tylko 
i wyłącznie mdły pamiętnik. 

Od napisania tytułu wpisu kołacze mi się po głowie jedno pytanie: czy ktoś jeszcze czyta blogi? Takie, które nie są złożone z samych przepisów lub zdjęć kolejnych stylizacji szafiarek? Temu, że ludzie czytają to nie przeczę, bo co rusz to widzę osoby z książkami czy czytnikami w dłoniach (bardzo mnie to cieszy), ale jeśli rozmawiamy o internecie to nikt mi chyba nie powie, że wcale nie wykształciła się kultura obrazkowa. Ważne są zdjęcia, obrazki, gify, krótkie filmiki. Ktoś napisze tekst dłuższy niż trzy linijki i już wysyp komentarzy "tl;dr" bądź zostanie kompletnie zignorowany. Prędzej do głosu w sieci dojdzie vlogger, 
a i tutaj nie jest łatwo o zdobycie publiczności. 

Jak to się potocznie mawia, "pożyjemy, zobaczymy". Nie mam parcia na szkło, nie dążę do posiadania rzeszy fanów, ale nie ukrywam, że prowadząc tego bloga bardzo miło byłoby mi spotkać chociaż kilka osób, z którymi można podyskutować, wymienić się poglądami 
i opiniami. Jestem dobrej myśli i korzystając z okresu wakacyjnego na pewno przez jakąś chwilę pociągnę moją przygodę z blogosferą.